Wracając na moment do szarej naszej rzeczywistości, napiszę parę zdań o "sprawie honoru" polskiej Policji.
Komendant Główny Marek Papała został 14 lat temu zastrzelony przed swoim domem. Natychmiast podniosły się szumne zapowiedzi ze strony policjantów "dla nas to sprawa honoru", "dopadniemy ich", itd itp.
Dopadają od 14 lat. Najpierw kolejne osoby podejrzane lub nawet zamieszane w sprawę kończyły smutno w tajemniczych okolicznościach - wieszając się w celi na przykład. Prowadzono międzynarodowe dochodzenie, próby ekstradycji, generalnie rozmach był wielki i kompromitacja jeszcze większa.
Wreszcie w kwietniu - informacja wyskakująca jak Filip z konopi: sprawy nie było, był to bandycki wypadek w czasie kradzieży. Tłumaczenie absurdalne. Pozwólcie, że posłużę się tekstem pana Stanowskiego z portalu Weszło: http://www.weszlo.com/news/10328-Polscy_sledczy_rozwiazuja_kryminalne_zagadki_wszech_czasow
Mnie również nie mieści się w głowie to co ta sprawa nam mówi. Bo mówi jedno z dwojga:
a) albo jesteśmy państwem całkowitego bałaganu i bezhołowia - jak bowiem tłumaczyć to, że przez 14 lat "śledztwo honoru" było prowadzone ślepym torem;
b) albo jesteśmy państwem całkowitego bałaganu i bezhołowia - no bo jeśli to jednak zamiatanie pod dywan, to dlaczego takie prymitywne i bezmyślne?
Jak widać, wnioski w obu przypadkach są niepokojące. Mam nadzieję, że prokurator generalny jednak jakoś to ogarnie i w końcu zaczniemy zmierzać w stronę uporządkowania spraw Polski. Bo niestety, nie wygląda to najlepiej...
A z tekstu pana Stanowskiego podoba mi się ten fragment: "Chodzą słuchy, że nasza ekipa śledczych lada dzień ruszy do Stanów Zjednoczonych, by podzielić się swoją wiedzą na temat zamachu na Johna Kennedy?ego. Udało im się ustalić Lee Harvey Oswald miał ochotę buchnąć kabrioleta i dlatego postanowił zastrzelić jadącego upatrzonym modelem prezydenta.
Świat się robi coraz prostszy, wreszcie pojawiają się pierwsze odpowiedzi. Kto zorganizował zamach na papieża? Pewnie szajka sprowadzająca auta na Ukrainę dostała zamówienie na papa-mobile."
Co pozostawię jako śmieszną, ale jednak niezbyt skłaniającą do uśmiechu, puentę...